Spis treści
11 czerwca 2011 roku 16-letnia Samanta z niewielkiego Jasienia pod Opolem zapadła się pod ziemię. Zwykła, niczym niewyróżniająca się nastolatka, ubrana w ciemną bluzę z kolorowym kapturem i jasne dżinsy, zniknęła po kłótni z matką. Około godziny 23:00 pani Barbara odkryła, że jej córka ma ukryty telefon. Zabrała urządzenie, by sprawdzić z kim kontaktuje się dziewczyna. Doszło do wielkiej awantury, po której zdesperowana nastolatka uciekła z domu. Jak wspominała siostra Samanty, telefon był w posiadaniu dziewczyny od dłuższego czasu, ale nikt nie wiedział dlaczego ukrywała go przed rodziną. Szczegóły te matka ofiary przedstawiła w telewizyjnym programie „Interwencja!” stacji Polsat News.
Gdzie podziała się Samanta? Świadkowie widzieli ją w polu, po czym wsiadła do auta
Po ucieczce dziewczyny z domu, siostra początkowo kryła jej nieobecność. Jednak, kiedy pani Barbara zorientowała się o zniknięciu córki, od razu wybiegła z domu i rozpoczęła gorączkowe poszukiwania w okolicy. Zrozpaczona matka w końcu zaalarmowała miejscową policję, która wysłała patrole w teren, ale poszukiwania nie przyniosły efektu. Sąsiedzi przyznali, że nastolatka oddaliła się samotnie. Według relacji ostatnich świadków, około północy widziano 16-latkę stojącą samotnie w polu, prawdopodobnie na kogoś czekającą. Z opowieści wynika, że ze strony pobliskiego lasu miał nadejść mężczyzna, z którym Samanta odjechała w nieznanym kierunku.
Zaledwie 48 godzin później, 13 czerwca, leśniczy natknął się na zwłoki nastolatki w lesie przy drodze Popielów – Ładza, trzydzieści kilometrów od jej rodzinnej wsi. Ciało pozostawiono na widoku, bez żadnych prób zatarcia śladów. Z ustaleń po sekcji zwłok wynikało, że zgon nastąpił już kilka godzin po ucieczce z domu. Oprawca, działający być może w panice lub po prostu chcąc, by ofiara została znaleziona, zostawił ją w ubraniu. Ślady na miejscu znalezienia ciała sugerowały, że zbrodni dokonano w innej lokalizacji, a zwłoki jedynie tam porzucono.
Stan zwłok świadczył o niesamowitej agresji oprawcy. Morderca poderżnął gardło Samanty z taką siłą, że niemal odciął jej głowę. Obrażenia twarzy, w tym dziura w policzku i rozcięte ucho, a także ślady na dłoniach, wskazywały na desperacką walkę ofiary. Matka dziewczyny, pani Barbara, w programie „Interwencja” opisywała makabryczny stan ciała swojej córki. Psycholog kryminalny Jan Gołębiowski w tym samym programie stwierdził, że sprawca celowo, z zimną krwią, dążył do odebrania życia nastolatce. Bezpośrednią przyczyną śmierci, według Lidi Sieradzkiej z opolskiej prokuratury, było wykrwawienie z głębokich ran szyi.
Na początku śledztwa policja brała pod uwagę atak na tle seksualnym, jednak wyniki badań kategorycznie wykluczyły taką ewentualność. Wówczas służby, jak podawało Polskie Radio, zaczęły podejrzewać, że mają do czynienia z nieprzewidywalnym psychopatą, który zabił bez wyraźnego motywu. Wczesne doniesienia funkcjonariuszy potwierdzały tę mroczną teorię.
Tajemniczy Adrian pod obserwacją policji. Śledczy badali trop „Kochania” w telefonie ofiary
Prowadzący sprawę założyli aż osiem różnych motywów morderstwa – od zemsty i nieodwzajemnionych uczuć po wybuch agresji. Na celowniku znalazł się rzekomy, ukrywany partner Samanty. Według siostry ofiary nastolatka faktycznie z kimś się spotykała od kilku miesięcy, ale związek, w którym często dochodziło do zazdrości, nie sprawiał wrażenia niebezpiecznego. Matka zaginionej w przejętym telefonie odnalazła kontakt opisany jako „Kochanie” i zauważyła zmianę w zachowaniu córki. Stacja Polsat próbowała skontaktować się z 20-letnim Adrianem, z którym Samanta prawdopodobnie się spotykała. Pojawiły się informacje, że chłopak zareagował wściekłością na rozstanie.
Adrian odmawiał wywiadów i początkowo był w kręgu podejrzanych, jednak skrupulatne śledztwo wyeliminowało jego udział w zbrodni. Miał solidne alibi na ten tragiczny weekend, spędzony kilka kilometrów od miejsca znalezienia ciała, a jego profil genetyczny nie pasował do zabezpieczonych śladów na miejscu morderstwa.
Funkcjonariusze intensywnie sprawdzali kontakty dziewczyny w internecie, ponieważ Samanta spędzała dużo czasu w mediach społecznościowych, gdzie nawiązywała liczne znajomości. Każda potencjalnie podejrzana osoba z tego grona została przesłuchana i ostatecznie oczyszczona z zarzutów, co zawęziło krąg możliwych sprawców do zera.
Ponad 1000 osób złożyło wyjaśnienia w tej sprawie, jednak żadne zeznanie nie przełamało impasu. Opolska policja zdecydowała się na opublikowanie portretu pamięciowego mężczyzny, z nadzieją, że może on pomóc rozwiązać tę mroczną zagadkę. Mimo nagłośnienia sprawy w mediach, nikt nie rozpoznał tajemniczej postaci.
DNA dwóch mężczyzn na ubraniu i ciele Samanty. Przełom w śledztwie, który wciąż na nas czeka?
Mnożyły się plotki o grasującym w okolicy seryjnym mordercy, co potęgowało atmosferę strachu, zwłaszcza po zniknięciu innej nastolatki pod Radomiem miesiąc po umorzeniu opolskiego śledztwa. Obie sprawy łączyły podobne okoliczności, jednak policjanci stanowczo zaprzeczali istnieniu jakichkolwiek dowodów na to, że te dramaty są ze sobą powiązane.
A co ze sprawą morderstwa 16-letniej Samanty? Śledczy zabezpieczyli na miejscu porzucenia ciała ślady DNA dwóch różnych mężczyzn, jak podawał „Onet”. Chociaż wykluczono przymusowy stosunek, materiał genetyczny znaleziono w intymnych okolicach ofiary oraz na jej ubraniu. Prokurator Stanisław Bar z Opola precyzował te doniesienia, a media sugerowały, że na kilka godzin przed śmiercią Samanta mogła z kimś odbyć stosunek dobrowolnie. Pomimo tego, że próbki DNA znalazły się w bazach danych, śledztwo nie doprowadziło do schwytania winnego.
Rodzina Samanty i lokalna społeczność żyją w nieustannym niepokoju, ponieważ morderca nastolatki wciąż jest na wolności, a upływ czasu nie przynosi ukojenia, ani odpowiedzi na pytanie o sprawcę.
Służby policyjne wciąż apelują o przekazywanie jakichkolwiek wskazówek w tej zagadkowej sprawie. Praktyka pokazuje, że czasem nawet bardzo stare zbrodnie udaje się po latach wyjaśnić, dlatego każda informacja może mieć ogromne znaczenie.