Zgniłe jedzenie, resztki z obiadu czy śmieci - tym ludzie dokarmiają zwierzęta w opolskich lasach. Leśnicy apelują, by tego nie robić, bo może to wywołać u nich choroby. Ale też jest to niebezpieczne dla człowieka.
- Przyzwyczajamy zwierzęta do obecności człowieka, a potem jesteśmy zdziwieni, że są koło dróg lub pod naszymi domami. Widziałem ostatnio jeden filmik. Dzik był przyzwyczajony, że ludzie wyjmują jedzenie z reklamówki i je wyrzucają. Zobaczył Panią, która szła z taką reklamówką i ją zaatakował żeby zdobyć pożywienie. Pani, na szczęście, nic się nie stało - mówi Jacek Boczar z Nadleśnictwa Opole.
Ludzie próbują dokarmiać zwierzęta nie tylko w mieście, ale też wywożą zepsutą żywność do lasu.
- Chociażby w Halloween, ludzie myślą, że zepsuta dynia idealnie nada się do zjedzenia przez zwierzęta. Tak nie jest. Często komuś coś się w domu zepsuje. Później trafia to do lasu i robią się takie pryzmy nie wiadomo czego i dla kogo. Las to nie jest kompostownik. Zdarzali się też restauratorzy, którzy myśleli, że robią dobrze, bo wywożą jakieś resztki ze swych restauracji do lasu. Walczymy z tym i upominamy ludzi, by tego nie robili. Nie jest to jakiś wielki problem, ale istnieje cały czas - opowiada Jacek Boczar z Nadleśnictwa Opole.
I przypomina, że zwierzęta same sobie poradzą ze znalezieniem pożywienia.
Dziś obchodzimy Dzień Dokarmiania Zwierzyny Leśnej, ale nie musicie z tej okazji gnać do lasu - stołówkę zwierzętom w trudnych zimowych warunkach szykują leśnicy i myśliwi.