Spis treści
- Dyskryminacja ze względu na preferencje polityczne?
- Proboszcz o przekroczeniu czerwonej linii
- Od organów do sprzątania toalet?
- Kuria ocenia decyzję jako niefortunną
- Szafarz z poparciem Trzaskowskiego przyjęty z otwartymi ramionami
- Niebezpieczny precedens dla Kościoła
- Zamiast przeprosin za brak poparcia dla Karola Nawrockiego – milczenie
Dyskryminacja ze względu na preferencje polityczne?
Jak wynika z opowieści pary, punktem zapalnym okazał się jeden post zamieszczony na Facebooku. Pan Jarosław, sympatyzujący z PSL, zadeklarował publicznie, że w decydującym starciu o prezydenturę odda głos na Rafała Trzaskowskiego zamiast na Karola Nawrockiego. Taka deklaracja wywołała natychmiastową reakcję internautów, a w samej parafii – jak podkreślają – "rozpętała się burza".
Z informacji podanych przez "Wyborczą" wynika, że Rada Parafialna postawiła szafarzowi trudny wybór: albo rezygnuje on z aktywności politycznej, albo zdejmuje szafarską albę. Kiedy pan Jarosław odrzucił tę propozycję, został odsunięty od pełnienia swojej posługi.
W obliczu tych wydarzeń, żona szafarza wysłała stanowczą wiadomość do biskupa, nazywając zaistniałą sytuację "jawną dyskryminacją ze względu na poglądy polityczne".
Proboszcz o przekroczeniu czerwonej linii
Gospodarz parafii, ksiądz Mateusz B., w wywiadzie udzielonym "Wyborczej" ocenił, że osoba pełniąca funkcję szafarza powinna powstrzymać się od manifestowania sympatii politycznych. Zaznaczył, że otwarte wsparcie dla polityka Koalicji Obywatelskiej stanowiło "przekroczenie czerwonej linii".
Duchowny zapewnił, że to nie była tylko jego decyzja, ale wspólne ustalenie z Radą Parafialną.
- Każdy ma prawo do swoich poglądów, ale szafarz nie może agitować – powiedział.
Warto zauważyć, że pan Jarosław nie prowadził kampanii wyborczej w kościele, a jedynie wyraził prywatną opinię na swoim profilu w sieci.
Od organów do sprzątania toalet?
Zarządzenie proboszcza miało swoje konsekwencje również dla pani Reginy. Opowiedziała, że po eskalacji konfliktu zabroniono jej wykonywania psalmów, co doprowadziło do tego, że sama zrezygnowała z grania na organach z powodu poczucia niesprawiedliwości.
- Powiedziano mężowi, że powinien inaczej angażować się w parafii, na przykład kosić trawę. A ja co? Miałabym sprzątać toalety? – mówi w rozmowie z „Wyborczą”.
Od tamtego incydentu kobieta omija miejscowy kościół.
Kuria ocenia decyzję jako niefortunną
W odpowiedzi na zażalenie, rzecznik opolskiej kurii ocenił, że problemem była "niefortunna decyzja męża, by poprzeć kandydata opowiadającego się za prawem do aborcji".
Pani Regina, broniąc męża, zapytała stanowczo, z jakiego powodu podobne standardy nie obowiązywały biskupa, gdy ten robił sobie zdjęcia z przedstawicielami Koalicji Obywatelskiej tuż przed rozpoczęciem ciszy wyborczej.
Szafarz z poparciem Trzaskowskiego przyjęty z otwartymi ramionami
Interesujące jest to, że kiedy para zaczęła uczestniczyć w nabożeństwach w innej parafii, tamtejszy duchowny bez problemu pozwolił panu Jarosławowi ponownie pełnić rolę szafarza.
- Kościół ma być otwarty dla wszystkich. Nie wyobrażam sobie wykluczania ludzi za poglądy polityczne – powiedział w rozmowie z „Wyborczą”.
Niebezpieczny precedens dla Kościoła
Sprawę skomentował o. Paweł Gużyński, dominikanin dobrze zorientowany w temacie.
- Jeżeli wspólnota Kościoła banuje takie osoby, to kto w nim zostanie? - mówi wprost.
Cała sytuacja odbiła się sporym echem. Prasa wskazuje, że nie jest to odosobniony incydent wywierania nacisków na tle politycznym w obrębie kościelnych murów, o czym świadczą m.in. udokumentowane przypadki politycznej agitacji podczas kazań.
Zamiast przeprosin za brak poparcia dla Karola Nawrockiego – milczenie
Była organistka nie zamierza się poddawać. Konsekwentnie żąda oficjalnych słów ubolewania od proboszcza, a także biskupa. Jak na razie jej prośby pozostają bez echa.
- Nie szukaliśmy rozgłosu. Chcemy tylko sprawiedliwości – podkreśla.