Krwawe nagrania z Kadłuba krążą w sieci
Dramat rozegrany w opolskiej miejscowości Kadłub pozostaje jednym z głównych tematów w kraju. Po tym, jak 17-latek dokonał brutalnego zabójstwa dwóch osób, w przestrzeni wirtualnej zaczęły krążyć filmy zarejestrowane przez samego sprawcę. Drastyczne wideo dotarło do uczniów szkół średnich, a portale społecznościowe zalała fala próśb o udostępnienie pliku. Wpisy z pytaniami o "priv" czy źródło nagrania stały się powszechne. To niepokojące zjawisko zwróciło uwagę Jana Gołębiowskiego, cenionego psychologa śledczego, który postanowił skonfrontować internautów z ich własnymi motywacjami.
„Intryguje mnie chęć oglądania filmów nagranych przez zabójcę z Kadłuba. Wiele osób (głównie Panie) bardzo chcą to zobaczyć. Jaki jest tego cel? Analiza kryminologiczna zdarzenia? Treści jakie wypowiada sprawca mogą być wnoszące do oceny jego stanu psychicznego i motywacji. Sposób zachowania również. Ale czy nie wystarczy opis, który jest dostępny w mediach? Trzeba to zobaczyć na własne oczy? Czy chodzi o przeżycie silnych doznań, emocji?”
- napisał na swoim fanpage'u "Profilowaniekryminalne".
Internauci tłumaczą chęć obejrzenia morderstwa
Wpis eksperta wywołał lawinę komentarzy i ożywioną dyskusję. Użytkownicy, często deklarujący wysoką empatię lub zainteresowania naukowe, starali się wytłumaczyć swoją potrzebę zapoznania się z makabrycznym materiałem. Dla części z nich jest to próba zrozumienia mechanizmów zła, inni wskazują na wpływ współczesnej popkultury, która nas znieczuliła.
„Jestem na tej liście, więc się wypowiem jak to wygląda z mojej perspektywy. Głównie chęć analizy zachowania i motywów sprawcy. Od zawsze interesowałam się psychologią i kryminalistyką. Mając staż w policji w sekcji kryminalnej napatrzyłam się na wiele nieprzyjemnych rzeczy, które nie jednego zwaliłyby z nóg. Można by powiedzieć, że jestem uodporniona na tego typu treści, co nie oznacza, że nie ma we mnie zwykłych ludzkich emocji i mnie to nie rusza.”
- tłumaczy jedna z internautek.
Pojawiły się również głosy sugerujące, że oglądanie sprawcy pozwala na jego swoiste rozszyfrowanie poprzez analizę mimiki:
„Chodzi o to, żeby popatrzeć w oczy. Od lat przyglądam się mordercom, wpatruję się wnikliwie w ich twarze, z uporem godnym lepszej sprawy zadając sobie pytanie "czy to można jakoś zauważyć"? Błysk szaleństwa, wyrachowany chłód, brak emocji... Czy to odciska jakieś piętno na twarzy lub w gestach?”
Czy wygląd sprawcy zdradza mordercę?
Jan Gołębiowski szybko rozwiał nadzieje na to, że obejrzenie filmu pozwoli nam nauczyć się rozpoznawać zagrożenie. W odpowiedziach na komentarze zaznaczył, że fizjonomia nie stanowi żadnego klucza do identyfikacji zabójców. Wygląd zewnętrzny bywa mylący i nie da się na jego podstawie ocenić, do czego zdolny jest dany człowiek.
„Lombrozo próbował, Kretschmer, potem Sheldon. Nie ma żadnej reguły. Jedni mają szaleństwo w oczach, inni chłód, inni smutek i żal, inni radość. Są tacy co przerażają z wyglądu i tacy, którzy wyglądają na sympatycznych koleżków. Wygląd nie gra absolutnie żadnej roli i nie da się ich rozpoznać po wyglądzie.”
- napisał profil w jednym z komentarzy.
Poszukiwanie wrażeń czy znieczulica?
Niektórzy uczestnicy dyskusji zwracają jednak uwagę na bardziej mroczny aspekt tego zjawiska. Oglądanie prawdziwej śmierci może być sposobem na dostarczenie sobie ekstremalnych bodźców w rzeczywistości, w której fikcyjne horrory przestały wystarczać.
„Kiedyś Alfred Hitchcock budował grozę kilkoma ujęciami - cień, krzyk, krew poza kadrem. Resztę dopowiadała wyobraźnia. Dziś w filmach takich jak "Piła" czy "Oszukać przeznaczenie" widz dostaje wszystko wprost, bez niedomówień. Kamera nie odwraca wzroku. Przyzwyczajenie do dosłowności sprawia, że rośnie próg wrażliwości.”
- napisał jeden z internautów.
Inni komentujący oceniają poszukiwaczy nagrania znacznie surowiej, zarzucając im emocjonalną pustkę:
„Odnoszę wrażenie, że wielu ludzi chce oglądać ekstremalne nagrania, żeby udowodnić sobie/innym, że mają silną psychikę (...) Winszuję wyprania z resztek empatii i emocji jeżeli krzywda ludzi, czy zwierząt nie robi na kimś wrażenia i traktuje się to jak "storisek na tiktoku". Przykre.”
Łukasz G. odpowie za podwójne zabójstwo
Warto przypomnieć, że do tragicznych zdarzeń doszło 26 lutego. Sprawca, Łukasz G., mimo niepełnoletności, stanie przed sądem jak osoba dorosła. Śledczy postawili mu zarzut podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nastolatek przyznał się do zadania śmiertelnych ciosów siekierą i złożył obszerne wyjaśnienia. Grozi mu kara do 30 lat więzienia.