Dramatyczny telefon od pracownika. Prawie nie potrafił mówić. Interweniowała policja

Kilka urywanych słów i niepokojący telefon wystarczyły, by rozpocząć dramatyczną akcję ratunkową na autostradzie A4. Policjanci ze Strzelec Opolskich odnaleźli 60-letniego kierowcę busa, który pilnie potrzebował pomocy medycznej.

Srebrno-niebieski radiowóz policji jadący drogą obok muru. O akcji ratunkowej na A4 przeczytasz na Eska Opole.
Autor: Pexels.com

Jeden telefon i kilka niewyraźnych słów wystarczyły, by policjanci ze Strzelec Opolskich rozpoczęli walkę z czasem o życie 60-letniego kierowcy. Zaniepokojona właścicielka przedsiębiorstwa od razu zgłosiła sprawę na policję. Policjanci pojechali na autostradę A4, odnajdując 60-letniego kierowcę busa, który potrzebował natychmiastowej pomocy medycznej. 

Szefowa słyszała niewyraźny głos w słuchawce

Zdarzenie miało miejsce kilka dni temu późnym wieczorem. Oficer dyżurny w Komendzie Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich odebrał wezwanie dotyczące niepokojącej sytuacji, w jakiej znalazł się kierowca busa transportowego.

Osobą zgłaszającą sprawę była szefowa kierowcy. Kobieta tuż przed wykonaniem telefonu na numer alarmowy rozmawiała ze swoim podwładnym.

- Zaniepokojona właścicielka firmy przekazała, że zadzwonił do niej pracownik, który mówił bardzo niewyraźnie. Z jego wypowiedzi nie potrafiła zrozumieć, co się stało, ani gdzie się znajduje. Obawiała się, że mógł ulec wypadkowi

- taką informację przekazała w oficjalnym komunikacie Komenda Powiatowa Policji w Strzelcach Opolskich.

Służby nie wiedziały, gdzie przebywa 60-letni pracownik

Sprawę zaczął wyjaśniać asp. szt. Arnold Skorupa, który natychmiast połączył się telefonicznie z 60-latkiem. Policjant od razu zorientował się, że życie pracownika firmy transportowej może być zagrożone.

- Mężczyzna miał wyraźne trudności z mową - bełkotał i odpowiadał nieskładnie. Sytuacja była bardzo poważa, ponieważ życie i zdrowie mężczyzny było zagrożone

- poinformowali funkcjonariusze ze Strzelec Opolskich.

Służby nie znały dokładnej lokalizacji pojazdu. Wiedzieli tylko tyle, że 60-latek realizuje kurs według wcześniej ustalonego planu, co sugerowało, że znajduje się najpewniej w okolicy autostrady A4. Funkcjonariusze musieli więc przeczesać długi odcinek trasy szybkiego ruchu w poszukiwaniu zaparkowanego busa.

Stan 60-latka pogarszał się z minuty na minutę

Gdy na trasę A4 wysłano jednostkę policji, oficer dyżurny starał się za wszelką cenę utrzymać kontakt telefoniczny z mężczyzną. Czuwał przy słuchawce, widząc, że pracownik firmy mówi coraz bardziej nieskładnie i cicho.

Finał poszukiwań nastąpił w pobliżu miejsca odpoczynku dla podróżujących MOP Góra Świętej Anny. To tam policjanci zlokalizowali zgłoszonego busa, a w środku przebywał 60-letni pracownik. Mężczyzna pilnie potrzebował pomocy lekarzy.

Na miejsce wezwali karetkę. Ratownicy przetransportowali chorego 60-latka prosto do szpitala, gdzie rozpoczęto procedury ratujące życie pacjenta.

Tylko natychmiastowe działanie pomogło uchronić kierowcę przed tragedią

Ta sytuacja to świetny dowód na to, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na barkach oficera dyżurnego. W przypadku tego zdarzenia niezwykle ważna była opanowana postawa policjanta, doświadczenie w podobnych akcjach i profesjonalne podtrzymanie rozmowy telefonicznej z osobą znajdującą się w stanie zagrożenia życia.