Dziennikarze widzieli nagrania z Kadłuba. 17-latek nagrał ich wiele. Te słowa mrożą krew w żyłach

2026-03-04 14:21

17-letni sprawca z Kadłuba dokonał brutalnego morderstwa prababci i ojczyma, a następnie udostępnił nagranie zbrodni w internecie. Okazuje się, że szokujących materiałów wideo może być więcej. Nasi dziennikarze zapoznali się z tymi wstrząsającymi filmami. – Od dawna, może nigdy, nie widziałem czegoś tak drastycznego – przyznaje Piotr Lis. Bartosz Wojsa z programu "Pokój Zbrodni" dodaje, że kopie nagrań wciąż krążą w sieci, mimo że powinny natychmiast zniknąć.

Sprawa nastolatka z Kadłuba, który z zimną krwią zamordował członków swojej rodziny, wstrząsnęła opinią publiczną w całej Polsce. Do masakry doszło w nocy z 25 na 26 lutego 2026 roku. Sprawca zaplanował zbrodnię z detalami: ustawił kamerę, chwycił za siekierę i rozpoczął krwawą rzeź, którą chciał pochwalić się w sieci. Istnieje podejrzenie, że nagrań jest więcej, gdyż chłopak prowadził kanał w mediach społecznościowych. Choć większość filmów usunięto z przestrzeni publicznej, nasi reporterzy zdążyli zobaczyć ten przerażający materiał. Widać na nim moment zadawania ciosów z ogromną siłą. Tuż przed śmiercią prababcia zdążyła otworzyć oczy, lecz nie była już w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa.

– Zajmuję się sprawami kryminalnymi od wielu lat, byłem na licznych miejscach zbrodni i widziałem różne rzeczy. Ostatnia podobna sprawa to morderstwo na Uniwersytecie Warszawskim: szczegóły, które wtedy widziałem, wstrząsnęłyby niejednym człowiekiem. Wydawało mi się na tamtą chwilę, że nic straszniejszego do mnie nie dotrze, a jednak okazało się, że dotarło – relacjonuje dziennikarz Piotr Lis. Reporter opisuje drastyczne sceny, w tym przygotowania chłopaka do ataku i precyzyjne ciosy siekierą wymierzone w głowę kobiety. – To, co bardzo utkwiło mi w pamięci, to krzyż wiszący nad łóżkiem seniorki i smuga krwi ofiary, która przebiegała od samego łóżka, przez krzyż, aż do sufitu. Drugie nagranie to zbliżenie, na którym widać, jak chłopak młotkiem uderza w głowę drugiej osoby, swojego ojczyma. Pod koniec wideo wypowiedział słowa, które do dziś pamiętam, czyli: „przepraszam, mamo” – dodaje Lis.

Na innym ujęciu uwieczniono 17-latka zlizującego krew ofiar z narzędzia zbrodni. Morderca przed kamerą tłumaczył również motywy swojego bestialstwa. Zaledwie kilka godzin po opublikowaniu wideo został ujęty przez policję i osadzony w areszcie tymczasowym. Jego dalszy los, w tym ewentualny pobyt w więzieniu, pozostaje niepewny. Otwarta pozostaje również kwestia społecznych reperkusji tego zdarzenia.

Problemy społeczne a zbrodnia w Kadłubie. Internauci poszukują filmu

Bartosz Wojsa, gospodarz programu „Pokój Zbrodni” i autor książki „Dzieci odchodzą w ciszy”, w której analizuje znieczulicę na przemoc, stawia sprawę jasno: te filmy nigdy nie powinny trafić do publicznej wiadomości. Mimo że serwisy społecznościowe usunęły większość kopii, wciąż można natknąć się na fragmenty nagrania w czeluściach sieci. – Jeszcze gorsze jest chyba to, że ludzie sami szukają tych nagrań wszędzie. Tylko po co? – zastanawia się Wojsa i dodaje: – W „Pokoju Zbrodni” często otrzymywaliśmy nagrania, których drastyczność nie mieściła się w głowie normalnego człowieka, i decyzja zawsze była prosta: nie pokazujemy ich. Również w sprawie Kadłuba się na to nie zdecydowaliśmy. Nie ma w tym żadnego celu ani przesłania, poza niepotrzebnym epatowaniem przemocą i brakiem szacunku dla ofiar zbrodni. Rozpowszechnianie takich materiałów dolewa też oliwy do ognia, bo sprawcy, którzy to robią, właśnie tego oczekują. To może tworzyć naśladowców. Trzeba mieć nadzieję, że służby szybko się z tym wyzwaniem uporają.

Decyzja biegłych i dalsze losy 17-latka

Piotr Lis również apeluje o całkowite usunięcie materiałów z internetu. Zaznacza, że jako reporter bywający na miejscach zbrodni, nigdy nie widział takiej brutalności, jak ta zastosowana przez sprawcę z Kadłuba. Podejrzany o zamordowanie prababci i ojczyma nastolatek trafi teraz pod obserwację specjalistów. Jeśli biegli orzekną, że był świadomy swoich czynów w momencie ich popełniania, grozi mu wieloletnie więzienie. Jeżeli jednak uznają go za niepoczytalnego – co wydaje się prawdopodobnym scenariuszem – chłopak trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. Postępowanie prokuratorskie w tej sprawie jest w toku.