Opolanie są idealnymi czytelnikami i oddają książki na czas - twierdzą bibliotekarze. Choć niektórym zdarzy się powinąć noga i zapominają o terminach. Niektórzy spóźnialscy przetrzymują książki przez kilka miesięcy.
- Mamy wielu czytelników, którzy nigdy nie dopuścili do tego, aby nie oddać książki na czas. Bardzo ciekawym dniem jest ostatni dzień roku, wtedy książki wracają lawinowo do bibliotek. Nawet jeśli jest sporo czasu na ich przeczytanie. Czytelnicy i tak działają w taki sposób, że chcą się rozliczyć przed końcem roku - mówił Marcin Duda, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Opolu.
Zdarzają się też rekordziści, którzy przetrzymują wypożyczone książki przez lata.
- Mamy takiego rekordzistę, który od 2018 roku nie może zwrócić 18stu audiobooków. Mamy takie historie, ale to są naprawdę marginalne przypadki - dodaje Marcin Duda, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Opolu.
Za każdy dzień spóźnienia trzeba zapłacić 20 groszy.
A przypomnijmy, że teraz z książką nie trzeba jechać do biblioteki, w której się ją wypożyczyło. Można ją oddać w dowolnej filii. Reszta zajmą się bibliotekarze.