Ponad 20 gmin na Opolszczyźnie nie ma karetki. W większości nie ma szans by tam stacjonowały, przy najmniej na razie. Dojeżdżają z innych miejscowości, bywa jednak, że z problemami.
- Sieć dróg jest taka, a nie inna. Problem dojazdu karetki nie wynika z tego, że jest gdzieś daleko, tylko po prostu dana sieć dróg, po której możemy się poruszać jest na tyle słabo rozbudowana, że czas dojazdu jest wydłużony - tłumaczy Jarosław Kostyła, dyrektor Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego.
Czy to oznacza, że gminy, w których nie stacjonuje zespół ratownictwa medycznego są niezabezpieczone?
- One są zabezpieczone. To jest tak, że każda karetka ma dany czas dojazdu. Optymalnie by było, gdyby w każdej gminie była karetka, ale ten pomysł nie przeszedł już wcześniej. Głównie z powodu finansów, ale też logistyki. Te karetki byłyby momentami nieużywane - dodaje Jarosław Kostyła, dyrektor Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego.
Ratownicy starają się o "postawienie" karetki w Prószkowie, bo na razie często musi jeździć do tego miasta ambulans aż z Krapkowic.