Ciało kobiety płonęło pod drzewem. Jest prawomocny wyrok w głośnej sprawie

2026-05-28 13:46

Tragiczna śmierć 53-letniej Beaty C., której częściowo spalone ciało odkryto pod drzewem w Opolu, zszokowała opinię publiczną. Początkowo Edward B. został skazany na 25 lat za kratami za zabójstwo. Sąd apelacyjny zmienił jednak zdanie, uznając, że sprawca nie planował pozbawić kobiety życia, co radykalnie wpłynęło na ostateczny wymiar kary.

Mieszkańcy Lubina w szoku po strzelaninie. „Nie wiedziałam, jak go uspokoić”

i

Autor: Anna Kisiel Policja wciąż w akcji. Trwa obława za sprawcą strzelaniny w Lubinie.

Makabryczne odkrycie zwłok 53-letniej Beaty C. przez długi czas wstrząsało mieszkańcami Opola. Zwęglone szczątki ofiary leżały na trawniku w rejonie ulicy Domańskiego w Opolu. Śledczy oskarżyli o tę zbrodnię Edwarda B., który w swoim środowisku posługiwał się pseudonimem „Truskawa”. Obecnie w tej głośnej sprawie zapadł wreszcie ostateczny werdykt sądu apelacyjnego.

Sąd apelacyjny we Wrocławiu obniżył wyrok dla Edwarda B.

Sąd pierwszej instancji nie miał wątpliwości i posłał Edwarda B. do celi na 25 lat, przypisując mu bezpośrednią winę za zabójstwo. Obrońcy mężczyzny nie złożyli jednak broni i wnieśli apelację, podważając nie tylko sposób interpretacji zgromadzonych śladów, ale również samą klasyfikację prawną ataku. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez serwis nto.pl, wrocławski Sąd Apelacyjny przychylił się do tych argumentów i radykalnie zmodyfikował orzeczenie. Skład orzekający stwierdził brak dowodów na celowe działanie sprawcy, co poskutkowało  złagodzeniem kary do zaledwie 12 lat pozbawienia wolności.

- Łańcuch poszlak w tej sprawie stanowi zamknięty zbiór, pozwalający na ustalenie, że oskarżony pozbawił życia Beatę C. Motyw działania oskarżonego nie został jednak ustalony, więc nie wiemy, z jakiego powodu zadał uderzenia, nie znamy okoliczności tego zdarzenia, albowiem oskarżony ich nie ujawnił

- mówił sędzia Jerzy Skorupka, którego słowa przytacza „Nowa Trybuna Opolska”.

Sąd oparł się w dużej mierze na szczegółowych analizach eksperckich. Jak wskazywali orzekający, „Biegły jasno podkreślił na rozprawie, że uderzenia zostały zadane ze średnią siłą. Doprowadziły one jednak do wykrwawienia pokrzywdzonej i w konsekwencji do jej śmierci”. W związku z takimi wnioskami z sekcji zwłok, sąd ostatecznie zakwalifikował zachowanie napastnika wyłącznie jako spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym.

Mieszkaniec Opola znalazł spalone ciało Beaty C. pod drzewem

Makabrycznego znaleziska dokonano o poranku 30 października 2024 roku. Przypadkowy przechodzień dostrzegł dym niedaleko schodków łączących opolskie ulice Hallera oraz Domańskiego. Gdy podszedł znacznie bliżej, z przerażeniem uświadomił sobie, że płomienie trawią ludzkie zwłoki.

- Początkowo myślałem, że palą się śmieci. Ciało było tak zwęglone, że w pierwszej chwili go nie zauważyłem. Później przy moich nogach dostrzegłem głowę. Ogień był już wtedy niewielki, wydobywał się z okolic klatki piersiowej. Wcześniej musiał być dużo większy, bo wypalony był około metrowy krąg wokół ciała. Nadpalone zostało też drzewo

- mówił na sali rozpraw kluczowy świadek zdarzenia, którego cytuje „Nowa Trybuna Opolska”.

Służby miały ogromne problemy z szybkim rozpoznaniem tożsamości zmarłej. Po dokładnych badaniach potwierdzono ostatecznie, że spalone szczątki należą do 53-letniej Beaty C.

Szybkie zatrzymanie Edwarda B. Ślady DNA pogrążyły oprawcę

Przedstawiciele opolskiej Prokuratury Okręgowej już w 2024 roku chwalili się błyskawiczną reakcją służb, która doprowadziła do ujęcia domniemanego sprawcy w niespełna dwie doby od ujawnienia zbrodni. Funkcjonariusze podczas przeszukań zebrali twarde dowody, w tym nakrycie głowy przypisane bezpośrednio Edwardowi B. Prawdziwym przełomem okazała się jednak odzież mężczyzny, na której technicy kryminalistyczni odkryli wyraźne ślady biologiczne zamordowanej 53-latki.

- Zwęglone zwłoki kobiety ujawniono w dniu 30 października br. na terenie zielonym przy ul. Domańskiego w Opolu

- przekazywali oficjalnie śledczy na początku postępowania.

Mundurowi bardzo szybko trafili również na trop potencjalnego motywu, informując: „W szczególności zdołano uzyskać informacje wskazujące, że pokrzywdzona, której tożsamość została równie szybko ustalona, obawiała się Edwarda B. ponieważ ten kilkukrotnie składał jej intymne propozycje, a które ofiara odrzucała”. Mechanizm zbrodni zrekonstruowany przez prokuraturę zakładał, że podejrzany brutalnie uderzył kobietę w głowę nieznanym przedmiotem, co wywołało masywny krwotok i doprowadziło do jej tragicznego zgonu.

Edward B. zaprzecza winie. Finał sprawy śmierci 53-latki

Skazany przez cały okres śledztwa i procesu konsekwentnie odrzucał wszelkie zarzuty dotyczące zabicia kobiety. Kategorycznie wypierał się również jakichkolwiek zalotów czy napastowania seksualnego zmarłej 53-latki. Szala sprawiedliwości przechyliła się na jego niekorzyść głównie za sprawą zakrwawionych ubrań, które niezbicie łączyły go z miejscem zbrodni. Chociaż Edward B. desperacko tłumaczył przed sądem, że padł ofiarą perfidnej intrygi, oskarżyciele skutecznie udowodnili bezsprzeczną logikę zebranych materiałów operacyjnych.

- Edwardowi B. prokurator przedstawił zarzut zabójstwa poprzez zadanie ofierze – Beacie C. (53 lata) kliku ciosów w głowę bliżej nieustalonym przedmiotem i spowodowanie szeregu obrażeń w tym otwartej rany w okolicy czołowej, która doprowadziła do wykrwawienia - przekazywała prokuratura w Opolu. 

Obecne stanowisko Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu bezpowrotnie zamyka drogę odwoławczą w tej wstrząsającej sprawie. Edward B. spędzi za kratami dokładnie 12 lat, ponieważ prawomocnie udowodniono mu spowodowanie ciężkich obrażeń ciała, które bezpośrednio skutkowały zgonem ofiary.