Śledczy znają prawdopodobną przyczynę pożaru stadniny koło pałacu w Mosznej. Ze względu na dobro śledztwa nie chcą jej jednak zdradzać. Nie wykluczają, że ktoś może usłyszeć zarzuty.
- Prokurator otrzymał już opinię biegłego z zakresu pożarnictwa, niemniej jednak, rozważa uzupełnienie tego dowodu przesłuchaniem biegłego. Śledztwo toczy się w sprawie, czyli nikomu nie przedstawiono zarzutów. Choć, niewykluczone, że na dalszym etapie śledztwa ten stan ulegnie zmianie - mówi Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu.
Śledztwo jest prowadzone w kierunku sprowadzenia zagrożenia mienia wielkich rozmiarów. Grozi za to 8 lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, że pożar wybuchł na początku grudnia. Spłonęły 2 mieszkania, które były na piętrze i porodówka dla źrebiąt. Na szczęście, nikomu nic się nie stało.