Z zebranych pieniędzy zniknęło ponad 70 tysięcy złotych
Jacek Kasprzyk to rozpoznawalny opolski radny oraz społecznik, który usłyszał dramatyczną diagnozę - złośliwy nowotwór trzustki. W końcówce 2024 roku wystartowała internetowa zbiórka mająca sfinansować jego operację i dalszą, bardzo drogą terapię. Reakcja ludzi była błyskawiczna. Dzięki licznym wpłatom udało się zgromadzić ponad 424 tysiące złotych, co pozwoliło z nawiązką zrealizować założony cel. Niestety, w tej opowieści o bezinteresowności i solidarności pojawił się bardzo ponury wątek. Z zebranej puli ktoś ukradł przeszło 70 tysięcy złotych.
Przyjaciele Jacka Kasprzyka w szoku. Z konta wyparowała olbrzymia kwota
Wiadomość o przywłaszczeniu pieniędzy mocno wstrząsnęła wszystkimi osobami zaangażowanymi w akcję pomocową. Bliscy radnego, dążąc do pełnej transparentności przy rozliczaniu się z darczyńcami, zorientowali się, że brakuje pokaźnej sumy. W emocjonalnym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych wytłumaczyli całą sytuację.
- Niestety, gdy chcieliśmy przygotować dla was rozliczenie zebranych środków, okazało się, że zdarzyła się rzecz, która nigdy nie powinna była się zdarzyć. Część środków ze zbiórki została przywłaszczona przez nieuczciwą osobę. Najpierw długo nie mogliśmy się z tego otrząsnąć, jednak ze względu na to, że chcemy być transparentni wobec was wszystkich, po uzgodnieniu z policją przedstawiamy wam w filmie jak wygląda sytuacja. (...) Można by było tutaj wyrzucić z siebie ogrom złych słów, jednak proszę aby skupić się na tym, żeby pomóc Jackowi, który jest zdruzgotany tą sytuacją, przez którą jego stan zdrowia psychicznego, oraz fizycznego znacznie się pogorszył
- poinformowali przyjaciele Jacka Kasprzyka.
Prokuratura w Opolu wszczyna śledztwo w sprawie zbiórki
Sprawa została zgłoszona organom ścigania. Dochodzenie dotyczące przywłaszczenia funduszy nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Opolu. O szczegółach śledztwa powiadomił naszą redakcję rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu, prokurator Stanisław Bar.
- Dochodzenie w tej sprawie od końca stycznia prowadzi Prokuratura Rejonowa w Opolu. Zawiadomienie złożył przedstawiciel portalu zrzutka.pl. Możliwe, że doszło do przywłaszczenia pieniędzy w kwocie ponad 70 tysięcy złotych w ramach zbiórki organizowanej na tym portalu. Nikomu na razie nie przedstawiono zarzutów. Z zawiadomienia wynika, że osoba zaangażowana w organizację zbiórki miała dopuścić się przywłaszczenia pieniędzy. Trwa zabezpieczanie dowodów, które pozwolą rozstrzygnąć kwestię odpowiedzialności karnej
- przekazał nam prokurator Stanisław Bar.
Organizatorzy zbiórki na rzecz Jacka Kasprzyka apelują do darczyńców
Inicjatorzy akcji charytatywnej wystosowali ważny komunikat do wszystkich osób, które wpłaciły pieniądze. Ich zaangażowanie może być bardzo istotne dla prowadzenia śledztwa. W przygotowanym materiale wideo dokładnie wyjaśniono, kto i w jakiej formie może zgłosić się jako pokrzywdzony.
- Jako osoba poszkodowana w tej sprawie może zgłosić się każdy z was kto wpłacił każdą kwotę. Jednak prosimy o wyrozumiałość i w pierwszej kolejności prosimy o zgłaszanie się osób, które wpłaciły 500 zł i powyżej. Szybciej wyczerpie to wartość przywłaszczonej kwoty i policja będzie mogła przesłuchać mniej osób i sprawa potoczy się sprawniej
- proszą bliscy Jacka Kasprzyka.
Osoby pragnące wesprzeć służby proszone są o kontakt mailowy pod adresem [email protected]. W treści wiadomości należy podać przelaną kwotę, imię i nazwisko oraz numer kontaktowy.
Organizatorzy uczulają, aby nie dołączać dowodów wpłaty do maila, a jedynie zachować je do wglądu dla policji. Równocześnie zaapelowano o poszanowanie prywatności ciężko chorego radnego.
- Zwracamy się do was wszystkich z ogromną prośbą. Jackowi potrzebny jest spokój. Nie kontaktujcie się z nim w tej sprawie. Nie podejmujcie rozmów z nim na ten temat. Prosimy, uszanujcie to w jak tragicznej sytuacji się znalazł
- napisano w oświadczeniu.
Słowa otuchy dla radnego napływają z wielu różnych stron. Do całej sytuacji odniósł się między innymi włodarz Opola, Arkadiusz Wiśniewski, publikując krótki wpis:
"Jacek Kasprzyk trzymaj się! Walczymy dalej!"
Marzena Sedlaczek, która czynnie uczestniczy w akcji pomocowej, nie ukrywa swojego zbulwersowania i żalu.
- W tej historii wydarzyło się coś, co trudno zaakceptować, co trudno jest nam zrozumieć i nie możemy się z tym pogodzić. (...) Kwota ta została przywłaszczona. Sprawa w ubiegłym roku została zgłoszona na policję i obecnie trwa postępowanie. Ta sytuacja ogromnie obciążyła psychicznie Jacka i pogorszył się jego stan zdrowia. Zabrano komuś nadzieję i nadzieję i możliwość leczenia
- wyznała w filmie udostępnionym na Facebooku.
Rodzina i znajomi radnego nie tracą nadziei w dobroć ludzką i deklarują kolejne inicjatywy na rzecz chorego.
- Ta historia zaczęła się od ogromnego dobra i solidarności. I wierzę właśnie, że w tym miejscu powinna się ona tak skończyć
- dodaje Marzena Sedlaczek.