Zatrzymanie Jakuba L. Zdradził go wygląd oraz ślady krwi na plecaku
Tragiczny los sprawił, że Diana R. znalazła się w złym miejscu o złej porze. Jeśli tragicznego 28 sierpnia, po skończonej zmianie w kinie Twierdza, spędziłaby więcej czasu na powrocie albo weszła na zakupy do lokalnego marketu, prawdopodobnie uniknęłaby śmierci. Niestety, scenariusz okazał się brutalny. Mieszkanka ulicy Leśnej weszła do swojego mieszkania chwilę przed 16:00. Niedługo potem zabrała swojego psa, wsiadła na rower i wyruszyła do pobliskich lasów, gdzie od dawna lubiła spędzać swój wolny czas.
Mniej więcej w tych samych godzinach na leśnych ścieżkach przebywał już Jakub L. Młody napastnik miał plecak, w której ukrył ostre narzędzie i młotek ciesielski. Zamordowana kobieta była zupełnie przypadkowym celem dla sprawcy. Jedyne, co łączyło 19-latka z jego przyszłą ofiarą, to fakt, że oboje byli sąsiadami z tej samej części miejscowości.
Napaść miała miejsce na ubitym leśnym szlaku. Sprawca minimum pięć razy uderzył rowerzystkę ciężkim młotkiem w czaszkę, a następnie dźgnął ją ostrzem prosto w brzuch. Mordercy udało się przetransportować zwłoki na odległość 20 metrów od drogi, a na samej ścieżce leżał tylko rower. Wiele poszlak sugeruje, że atakujący uciekł w popłochu. Teren ten aż do samego piątkowego wieczora przyciągał wielu spacerujących mieszkańców.
Kluczowe aresztowanie. Zauważyli dziwne zachowanie nastolatka
Kluczowy moment w śledztwie i aresztowanie domniemanego zabójcy nastąpiło 1 września. Funkcjonariusze z Kędzierzyna-Koźla sprawdzali i patrolowali obszar w rejonie popełnionego morderstwa. Nagle zauważyli młodego chłopaka, którego nietypowe zachowanie zaalarmowało mundurowych. W trakcie sprawdzania dokumentów 19-latek miał ogromny problem z logicznym wytłumaczeniem, dlaczego spaceruje po tej konkretnej okolicy.
Wygląd zewnętrzny zatrzymanego pasował do wizerunku nagranego przez kamery w pobliżu miejsca zbrodni, krótko po godzinie 17:30 tamtego tragicznego dnia. Patrol policji zdecydował się sprawdzić to, co podejrzany niesie na plecach. W plecaku ukryty był nóż i młotek do prac ciesielskich, a wnętrze bagażu posiadało liczne zabrudzenia przypominające zaschniętą krew. Mężczyzna trafił do aresztu.
Jeszcze w trakcie transportu policyjnym wozem, po krótkiej konwersacji z policjantami, Jakub L. przyznał, że odebrał życie Dianie R. Ponadto 19-latek z własnej woli przyznał się do innej brutalnej napaści, zdradzając, że w lipcu zaatakował młotkiem obcego człowieka przebywającego w Opolu.
Atak Jakuba L. w Opolu. Zaatakowany Jan K. nadal nie odzyskał przytomności
Mieszkaniec Opola nigdy w życiu nie spotkał Jakuba L., ale dla napastnika ten fakt był obojętny. Z 4 na 5 lipca bieżącego roku 19-latek dotarł do miasta i bez celu krążył po ulicach. Przy ulicy Wapiennej wypatrzył odpoczywającego na ławce Jana K. Pora była późna, a w sąsiedztwie nie znajdowali się żadni świadkowie.
Sprawca zbliżył się do nieznajomego i całkowicie znienacka uderzył go młotkiem w głowę, powodując u ofiary niezwykle rozległe obrażenia. Zaatakowany osunął się na beton. Chwilę później na nieprzytomnego poszkodowanego natknął się mężczyzna na elektrycznej hulajnodze, który zadzwonił po służby ratunkowe. Ta interwencja prawdopodobnie uratowała opolaninowi życie. Niestety, stan zaakowanego mężczyzny jest poważny, ponieważ od dwóch miesięcy leży w placówce medycznej i wciąż jest nieprzytomny.
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Opolu wcześniej dysponowali nagraniem z miejskiego monitoringu, na którym uwieczniono wizerunek napastnika z ul. Wapiennej. Cechy fizyczne widocznego na filmie sprawcy odpowiadały wyglądowi aresztowanego niedawno 19-latka.
Co sąsiedzi mówią o Jakubie L.?
Nastolatek na co dzień mieszkał w portowej części Koźla. Od leśnego obszaru na Żabieńcu, gdzie pozbawił życia swoją ofiarę, dzielił go zaledwie trzy kwadranse marszu. Morderca bez wątpienia regularnie spacerował w tych stronach i perfekcyjnie orientował się w topografii pobliskiego lasu.
Na terenie ulicy Młynarskiej zlokalizowane są bloki z mieszkaniami socjalnymi przydzielanymi przez samorząd. W jednym z takich lokali mieszkał morderca wraz ze swą mamą. Rodzice nastolatka są po rozwodzie. Z relacji mieszkańców wynika, że wcześniej nie postrzegali 19-latka jako osoby stwarzającej zagrożenie.
- Nie baliśmy się go. Zachowywał się zupełnie normalnie, ale wiedzieliśmy, że był w szpitalu leczyć się psychiatrycznie
- mówi "Super Expressowi" jedna z mieszkanek ulicy Młynarskiej.
Inna z lokatorek zapamiętała go w zupełnie inny sposób.
- To był ciepły, pomocny chłopak. Nigdy nie miałam z nim jakichkolwiek zatargów. Nie słyszałam też, żeby ktokolwiek inny miał z nim jakieś problemy. Był bardzo związany z matką. Pamiętam, że często jej powtarzał: „mamuś, kocham cię”
- opowiada kobieta.
Dziennikarze nie zastali matki 19-latka w mieszkaniu.
- Matka gdzieś zniknęła. Nie wiemy, kiedy się pojawi znowu, nie powiedziała nic
- dodają krótko sąsiedzi z kamienicy.
Jakub L. usłyszał zarzuty. Decyzja należy teraz do biegłych psychiatrów
W trakcie czynności śledczych w opolskiej Prokuraturze Okręgowej aresztowany otwarcie potwierdził swoje sprawstwo w obu kryminalnych przypadkach. Złożył bardzo obszerne zeznania oraz rozpoznał siebie na pokazanych przez śledczych materiałach wideo. Zebrane materiały mogą natomiast sugerować, że czyny pozostawały w związku ze stanem zdrowia psychicznego podejrzanego.
- Podejrzany zostanie poddany obserwacji sądowo-psychiatrycznej
- przekazał nam prokurator Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu.
W czwartek o godzinie 14:30 na sali sądowej rozpocznie się posiedzenie, na którym sąd oceni prokuratorski postulat o umieszczenie nastolatka w areszcie tymczasowym. Za niezwykle bestialskie pozbawienie życia jednej osoby i próbę zabicia drugiego człowieka mężczyźnie grozi od 15 do 30 lat odsiadki, a w skrajnym scenariuszu spędzi on za kratami resztę swojego życia.